Z geomorfologii Sudetów (32)
Góry Suche – śladami dawnych wulkanów
Ukształtowanie rzeźby Sudetów w znacznej mierze odzwierciedla występowanie w ich granicach różnych skał, o różnym pochodzeniu i wieku, ale przede wszystkim o różnej odporności na procesy niszczące. W naszych spotkaniach z geomorfologią tych gór wielokrotnie zwracaliśmy uwagę na zależności między budową geologiczną i formami terenu, ale w sposób niemal doskonały są one widoczne w Górach Suchych. Tak jest nazywana najwyższa część Gór Kamiennych na południe od Wałbrzycha, ze wznoszącą się do 936 m n.p.m. Waligórą. W skali całych Sudetów nie jest to może wysokość imponująca, ale różnice wysokości między stożkowatymi szczytami a sąsiednimi dolinami i kotlinami dochodzą do 300 m, a nachylenia stoków należą do najwyższych w Sudetach, w wielu miejscach przekraczając 35°. Te wybitne kontrasty rzeźby są konsekwencją występowania obok siebie dwóch kompleksów skalnych – skał wulkanicznych i skał osadowych.
Oba te kompleksy pochodzą z początku okresu zwanego permem, kiedy to teren obecnych Sudetów pozostawał lądem, a do rozległej śródgórskiej kotliny w miejscu dzisiejszych Gór Kamiennych ówczesne rzeki nanosiły muł, piasek, żwir i większe otoczaki. Później osady te ulegną przemianie w mułowce, piaskowce i zlepieńce. Najważniejszym wydarzeniem geologicznym tego okresu była jednak aktywność wulkaniczna. Trwała ona przez miliony lat, a jej produktem była rozmaitość skał wulkanicznych, występujących w Górach Suchych, Masywie Lesistej Wielkiej i we wschodniej części Gór Wałbrzyskich. Są wśród nich zarówno produkty gwałtownych erupcji dawnych wulkanów, potoki lawowe, jak i kopuły zbudowane z bardzo lepkich, kwaśnych law ryolitowych. W okresach przerw pomiędzy kolejnymi wylewami i erupcjami na podłożu skał wulkanicznych nadal zachodziła sedymentacja iłów, mułów i piasków, dzięki czemu powstał swoisty przekładaniec skał osadowych i wulkanicznych. Różniły się one nie tylko genezą, ale posiadały także zdecydowanie odmienne właściwości i różną odporność na wietrzenie i erozję. Późniejsze nierównomierne niszczenie tego „przekładańca” zadecydowało o wyjątkowości krajobrazu tego zakątka Sudetów. [...]
Pełna wersja w lutowych „Sudetach”
Tekst i zdjęcia Piotr Migoń