SUDETY
Trash » Przejscie Dookoła Kotliny Jeleniogórskiej użytkownik: gość
  Karkonosze nieznane
  Przejscie Dookoła Kotliny Jeleniogórskiej
  Wieże widokowe okolic Liberca
  Statystyka stron
  Zdobywamy „Koronę Sudetów”
  Regulamin konkursu
  Szklarska Wyrypa
  no title
  Izerska Wielka Wyrypa
  Trufla śląska
  no title
  Krótko
  Pod naszym patronatem
  Fototygodnik z Międzygórza i okolic
  Rezerwaty przyrody Sudetów
  Ludzie (z) gór
  Czytelnicy
UWAGA!!!!
Rekrutacja 1 czerwca! Zwiększony limit uczestników – 400 osób!


 *  Pogoda w tym roku dopisała – ani za gorąco, ani za zimno, a w Górach Izerskich można było podziwiać piękne krajobrazy, oczywiście, jeżeli mając już ponad setkę kilometrów w nogach, ma się jeszcze ochotę na doznania estetyczne... Na zdjęciu Piotr Kwiatuszewski


Pod naszym patronatem

VII Przejście dookoła Kotliny Jeleniogórskiej im. Daniela Ważyńskiego i Mateusza Hryncewicza

Przejście, Obejście,
czy jak wy tam się nazywacie…


Kiedy w 2004 r. stanąłem przy dolnej stacji wyciągu krzesełkowego na starcie tej trasy, myślałem: „pójdziemy sobie na wycieczkę. Fajne ekstremalne wyzwanie”. Razem ze mną stał Daniel Ważyński i Gniewko Oblicki. Kiedy w 2010 r. na starcie-mecie stanęło niemal 300 osób, a ja wspólnie z Bartkiem Podkańskim i grupą zapaleńców z Grupy Karkonoskiej GOPR, i nie tylko, staliśmy się organizatorami, pomyślałem: „szkoda, że nie wymyśliliśmy tego wcześniej”. Niesamowita atmosfera, wręcz eteryczność całego przedsięwzięcia zapiera dech w piersiach. To nie jest najtrudniejsza tego typu impreza w Polsce. Nie jest też najdłuższa, najliczniejsza, nie ma też żadnych nagród nawet dla tych, którzy ją ukończą. Ale jednak coś w sobie ma, bo kiedy 1 czerwca 2010 r. punktualnie o północy została otwarta rekrutacja, proces zapisów 250 osób trwał 15 minut! Chętnych, którzy nie zdążyli, było na pewno drugie tyle.
Więc kiedy podczas jednej z wielu rozmów w sieci łączności GOPR, wykorzystywanej przez organizatorów, jeden ze starszych, ale doświadczonych i bardzo szanowanych ratowników wywołał nas (organizatorów Przejścia) słowami: „Przejście, Obejście czy jak wy tam się nazywacie…”, zacząłem się zastanawiać, jak długa droga prowadzi od ciekawego pomysłu, do wielkiej, ogólnopolskiej imprezy i z powrotem – do zapomnienia. Oczywiście, nasz kolega ratownik żartował, niemniej pytanie pozostało...

 *  Pierwsza minuta imprezy jest zawsze minutą ciszy ku pamięci Daniela Ważyńskiego i Mateusza Hryncewicza...

Do przejścia jest 145 km. Po górach. Majestatyczne Karkonosze, niesamowite Rudawy Janowickie, nieokiełznane Kaczawy i dzikie Izery. To wszystko w zaledwie 48 godzin. Ponad 5 km podejść i zejść. I na końcu ci, którzy dochodzą, otrzymują... co? Ano nic. Uścisk dłoni, gratulacje od kilku osób, ciepłą herbatkę. I tyle! Taki wysiłek i nic w zamian. Czy na pewno?
A gdzie idea, gdzie walka, gdzie misternie wygrywane pojedynki z własną psychiką, która mówi: „dość”, a oni (uczestnicy) mówią: „nie, jeszcze kawałek!”. Gdzie te wszystkie przyjazne gesty, kiedy nieznani ludzie pomagają sobie na trasie? Wreszcie, gdzie pamięć o chłopakach, dla których impreza jest organizowana!

 *  ...a o 20.01 uczestnicy ruszają na trasę

Te wszystkie rzeczy składają się na ogromną popularność Przejścia dookoła Kotliny. Tu, na trasie, nikt nikomu kłody nie rzuci, bo nawet, jak dojdzie szybciej, to i tak nic z tego nie wyniknie. To, że niektórzy zapaleńcy, idąc na sportowo, „wykręcają” świetne czasy, kiedy drudzy w pełni wykorzystują dane im 48 godzin i na spokojnie dochodzą do mety, powoduje, że wszyscy stają się równi! Doskonałym przykładem solidarności uczestników jest Artur Wójcik, który co roku dochodzi jako jeden z pierwszych do mety, a później, po szybkim prysznicu i odpoczynku, wraca na trasę, żeby dopingować pozostałych. Wszyscy, którzy doszli, to jedna wielka grupa – „tych, którzy ukończyli”, nieważne, czy szybko, czy wolno. Biegnąc czy idąc. Śpiąc czy idąc non stop. W trampkach, sandałkach czy ciężkich górskich butach za kostkę.
Wszyscy zaś, którzy stanęli na starcie, to zwycięzcy – bo podjęli próbę. Pozwolili nogom nieść się niezależnie od pogody, warunków, odcisków, odnowionych kontuzji, otarć, skurczów i innych dolegliwości.

 *  Maciek Kalisz (skuteczność przejścia 4:5) prowadzi swoją ekipę

 * Ratownik GOPR Adaś Mędrek (skuteczność 2:3) i jego weseli towarzysze pozują dla Naszej Klasy

Ludzie często przychodzą, żeby się sprawdzić, zobaczyć, czy są zdolni to zrobić. Inni, na ogół ci, którzy już przeszli, próbują zrobić to inaczej – szybciej, z lżejszym plecakiem, bez snu. Jeszcze inni przychodzą po to, żeby zdobyć doświadczenie. Żeby za rok wiedzieć, co wziąć, a czego nie, co jest potrzebne, a co raczej zbędne. No i są też tacy, którzy są tu „dla Chłopaków”, jak to się przyjęło mówić.


 * Przejściowi przodownicy pracy – Artur Wójcik i Krystian Ogły chcieli się zmierzyć z rekordem trasy, ale w tym roku jeszcze się nie udało

Czyli dla Mateusza i Daniela. Na ogół są to osoby ze środowiska Górskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego. Dwaj nasi koledzy szli dla nich tylko przez Karkonosze, bo w sobotę rano musieli iść do pracy w Karpaczu. To byli Grzegorz Tarczewski i Kamil Kowalski. Inny nasz kolega, Szymon Wierzbicki, był jednym z ratowników, którzy z dobrej woli zabezpieczali medycznie Przejście. Kiedy go spotkaliśmy na jednym z punktów, powiedział, że robi to dla Daniela – „W końcu siedziałem z nim w jednej ławce…”. Nie mógł uczestniczyć, więc chociaż w ten sposób chciał coś dla chłopaków zrobić.


 * Ryszard Grzywacz i Wojciech Dziedziela po pokonaniu Wysokiego Kamienia

Gdyby zadać każdemu z uczestników jedno proste pytanie: „Po co? Po co to robisz?”, otrzymalibyśmy, jak podejrzewam 300 różnych, krótszych lub dłuższych historii, opowieści, ale każda miałaby inny wydźwięk, inne znaczenie, inną ideę. Na tym polega magia imprezy. Czuć na starcie te wszystkie 300 pomysłów, celów, założeń, własnych ambicji i pragnień. I te wszystkie 300 ludzkich pomysłów krąży nad głowami startujących, przenika się, ściera, ale jedna rzecz się nigdy nie zdarza! Nigdy żaden z tych pomysłów nie wyklucza innego! Nad tym czuwają zawieszone powyżej dusze chłopaków. Na starcie, na trasie i na mecie nikt z nikim się nie kłóci, nikt nie ma nikomu nic do zarzucenia. A magia tych wszystkich zawieszonych idei krąży i udziela się innym – kibicom, organizatorom. I zawsze punktualnie o 20.00 te zgromadzone eteryczne, zwiewne mgnienia ludzkich umysłów wychodzą z placu startowego, ale jeszcze długo po weekendzie przejściowym czuć je wszędzie, gdzie jest coś wspólnego z Przejściem.
Chętnych nie zabraknie. Ta impreza nie pójdzie nigdy w zapomnienie. Ta impreza – Przejście dookoła Kotliny Jeleniogórskiej im. Daniela Ważyńskiego i Mateusza Hryncewicza – jest chroniona siłą wyższą, magiczną. Przejście będzie zawsze!
Tekst Maciej Koziński
Zdjęcia Nikodem Prokopiuk i Maciej Zalewski

PS Dla ścisłości: wystartowało w tym roku 271 osób, z czego 111 dotarło do mety i zamknęło pętlę. Niektórzy po raz pierwszy, niektórzy po raz kolejny. Jedni szybciej, inni wolniej. Nie sposób w takim artykule wymienić wszystkich. Szczegółowe informacje na stronie internetowej www.przejsciekotliny.org
Zapraszać nie musimy. Będziecie z nami i z chłopakami!



Aktualne informacje na temat Przejścia:
http://przejsciekotliny.org/


Biuletyn przygotowuje
zespół redakcyjny
Miesięcznika "SUDETY"
Kościuszki 51a, 50-011 Wrocław
tel. 71 342 20 57 w. 413, fax. 71 341 32 04
sudety@sudety.ig.pl
licznik: 0 odwiedzin